poniedziałek, 21 stycznia 2013

Sałatka wzorcowa, dużo nowości (chia, biały tuńczyk) & kolejna recenzja dressingu


Chciałabym Wam dziś pokazać kilka rzeczy na raz:
  • pyszną sałatkę, kolorową jak marzenie, bardzo szybką do wykonania i o rewelacyjnym składzie - jednym słowem sałatkę wzorcowa ;)
  • nowe składniki - nasiona chia i dressing Walden Farms (tym razem francuski),
  • białego tuńczyka, czyli trewala - w wersji wędzonej; zdecydowanie wart uwagi!
Przy okazji zapowiadam, że wróciłam z tygodniowej podróży (Portugalia & Turcja), z której przywiozłam kilka ciekawie zapowiadających się produktów, szykujcie się więc na zalew recenzji i eksperymentalnych przepisów!

Gdy wracałam samolotem z Turcji prześladowała mnie myśl o kawałku dobrej ryby - tymczasem na pokładzie zaserwowano coś, co kiedyś było makaronem, a w wersji po upływie paru godzin w aluminiowej puszce stało się pomidorową kluchą i jakieś straszne coś, co miało być kremem brulee, ale było spalonym budyniem. Głodna jak wilk wracając do domu wpadłam do Auchan - wybór ryb był imponujący, kusił mnie wędzony tuńczyk, ale cena skutecznie odstraszyła (to była polędwiczka tuńczyka, cena - bagatela 89zł/kg), przypomniało mi się, że czytałam kiedyś o trewalu, którego dostrzegłam wśród innych ryb - to biały tuńczyk, wzięłam, i nie żałuję. Kontynuując rybny nastrój dorzuciłam malutki słoiczek kawioru i z tego co miałam w lodówce wyprodukowałam sałatkę.



Wartości odżywcze jednej porcji: 242kcal, 27g białka, 5,7g węglowodanów, 12,5g tłuszczu.

Składniki na 1 porcję
  • jajko
  • kilka rzodkiewek
  • 2-3 łyżeczki kawioru
  • mix sałat (u mnie roszponka i troszkę rukoli)
  • nasiona chia
  • dressing (wybrałam francuski Walden Farms)
  • 60g wędzona ryba (u mnie trwal właśnie, czyli biały tuńczyk; sprawdzi się także łosoś, ale poniżej postaram się Was przekonać, że trewal powinien zastąpić łososia na naszych talerzach przynajmniej czasem)
  • rozważałam dodanie papryki - zrezygnowałam,bo porcja i tak wyszła solidna, ale podsuwam jako pomysł szukającym możliwości urozmaicenia tego przepisu.
Sposób przyrządzenia
Jajko ugotować, pokroić.
Rzodkiewki posiekać.
Rybę rozdrobnić dłońmi na kawałki, wyjąć ości.
Na talerzu ułożyć składniki warstwami, na koniec polać dressingiem, posypać nasionami chia, doprawić solą i pieprzem.
Pałaszować od razu :)


Teraz parę słów o ciekawych składnikach wykorzystanych w tej sałatce:

Nasiona chia
Chia, zwana inaczej szałwią hiszpańską, to roślina pochodząca z Gwatemali, występuje też w Meksyku. Niewielkie nasionka były docenione już przez prekolumbijskich Azteków, dziś są już dobrze zbadane i wiemy, że cechują je:
  • wyjątkowo wysoka zawartość kwasów Omega-3, żadna inna roślina nie jest tak bogatym źródłem tych dobroczynnych składników; ponadto nasiona chia charakteryzuje idealna równowaga kwasów Omega-3 (40%) i Omega-6 (60%),
  • wysoka zawartość błonnika,
  • wysoka zawartość antyoksydantów, wapnia, fosforu, magnezu, żelaza, cynku i niacyny,
  • wysoka zawartość dobrze przyswajalnego białka,
  • niski indeks glikemiczny (polecane nawet dla diabetyków), czyli mają działanie spowalniające na proces wchłaniania cukrów i pomagają utrzymywać poziom cukru we krwi na stabilnym poziomie,
  • szczególne właściwości hydrofilowe - wchłaniają i zatrzymują w sobie aż do 10 razy więcej wody, niż same ważą i dlatego wspomagają nawilżenie organizmu oraz potęgują uczucie sytości (ważne dla odchudzających się)
Zdjęcie pochodzi z koraorganics.com

Można je kupić w sklepach ze zdrową żywnością, ja kupuję wraz z innymi sypkimi dodatkami do jogurtów na Allegro - ostatnio kupiłam u tego sprzedawcy i byłam zadowolona, więc mogę polecić zakupy u niego.
W połączeniu z wodą nasiona chia tworzą żelo-kisiel, podobny do tego z siemienia lnianego. Można je mielić, ja dodaję do sałatek, shake'ów, muesli i jogurtów po prostu w sypkiej wersji. Nie mają specjalnego smaku, ale ich obecność lubiącym chrupkie konsystencje na pewno przypadnie do gustu.



Trewal, czyli biały tuńczyk
Mam ostatnio często ochotę na wędzone ryby i postanowiłam się przyjrzeć tym najbardziej popularnym, oto zestawienie podstawowych wartości odżywczych łatwo dostępnych w Polsce ryb wędzonych:



Jak widzicie z powyższego zestawienia tuńczyk ma znacznie więcej białka niż pozostałe wędzone ryby i nieco mniej tłuszczów. Trewal ma nieco gorsze właściwości jeśli chodzi o zawartość białka, ale wciąż wygląda bardzo dobrze. No i trewal jest tańszy i łatwiej dostępny niż zwykły tuńczyk (mówię wyłącznie o wędzonym), co ma niebagatelne znaczenie.
Trewal jest niemal pozbawiony ości. Ma intensywnie wędzony smak, ale nie jest to ciężki smak z gatunku takich, które by nas prześladowały przez cały dzień. Jest przyjemnie tłusty, ale nie za mocno, tak akurat, aby nie był suchy. Mięso jest jasnobeżowe, jasnokremowe - nieco kolorem podobne do makreli - nie przypomina ani różowego mięsa łososia, ani ciemnobeżowego tuńczyka. Łatwo się je dzieli rękami czy widelcem na duże kawałki, nie rozpada się.
Ze swojego doświadczenia polecam Wam kupowanie wędzonych ryb raczej w tuszce niż w płacie fileta, te w tuszce mają bardziej intensywny smak i wolniej obsychają. 


Sos francuski Walden Farms
Na koniec czas na kolejną recenzję - tym razem dressing francuski Walden Farms, właśnie dobiłam dna butelki więc mam wyrobione zdanie na jego temat.



Francuski dressing sałatkowy o zerowej zawartości kalorii, węglowodanów i tłuszczu to kolejny produkt marki Walden Farms, który testuję (ostatnio opisywałam sos do makaronu). 

Opakowanie 8/10pkt
Ładna, kolorowa butelka z masywnego szkła, z plastikową nakrętką zabezpieczoną folią termiczną. Wyraźnie, dużymi literami wypisany skład i wartości odżywcze. 
Wolę dressingi w butelkach stojących na zakrętce, w takich butelkach jak ta ciężko jest wydobyć końcówkę i za to odejmuję 2 punkty.

Skład na tle produktów podobnych 8/10pkt
W składzie mamy pomidory, cebulę, przyprawy - to co we wszystkich produktach tego typu. Ponadto aromaty i barwniki - ale naturalne. Zagęstnik - także pochodzenia naturalnego. Substancja konserwująca oraz sukraloza. Lista składowa nie jest dłuższa niż przy innych dressingach, ponadto nie ma tu glutaminianu, wzmacniaczy smaku ani konserwantów - jest dobrze.

Skład produktu oceniany abstrakcyjnie 8/10pkt
Jak zaznaczyłam w poprzednim punkcie w składzie nie ma nic co by mnie niepokoiło, skład jest naturalny. O gumie ksantanowej i benzoesanie sodu pisałam już poprzednio - nie mam uwag.

Wygląd 10/10pkt
Przypomina kolorem sos 1000 wysp - łososioworóżowy, jednolity. Ładnie się błyszczy na listkach sałaty, wygląda apetycznie

Smak 25/30pkt
Nie wiem jak smakują dressingi francuskie innych firm, więc nie mam porównania i nie wiem jakiego smaku powinnam się w tym dressingu doszukiwać. Wiedząc, że w tym sosie jest pomidor i cebula wyczuwam je, ale bez tej wiedzy chyba bym nie zgadła - jest to po prostu przyjemny w smaku, ale bez nachalnych nut smakowych sos sałatkowy. Ani kwaśny, ani słodki, lekko pikantny, ale nie piekący. Bardzo pasował do sałatki, był dobrym tłem dla innych składników o wyrazistym smaku i aromatu. W innych sałatkach też mi się dobrze sprawdzał - z kurczakiem, łososiem, wyłącznie warzywnych (sałata, pomidor i inne). Pasuje też na kanapkę, w miejsce majonezu albo zamiast masła. 

Konsystencja 10/10pkt
Idealna. Kremowa ani gęsta, ani rzadka. Nie rozwarstwia się, nie robią się grudki. 

Możliwości wykorzystania 7/10pkt
Kanapki, sałatki, dodatek do zimnych mięs, dip do warzyw (też na zimno), moi holenderscy znajomi maczają w nim frytki :) To raczej sporo możliwości jak na dressing :)

Czy kupię ponownie 6/10pkt
Tak, jeśli będę miała taką możliwość. Ze względu na utrudniony dostęp odejmuję 4 punkty.

Inne wrażenia punktowane 5/5pkt
Podobnie jak przy sosie do makaronu daję 5 punktów za to, że coś co nie ma kalorii może tak dobrze smakować.

W sumie dressing Francuski Walden Farms uzbierał 87 punktów, o jeden więcej niż sos pomidorowy z poprzedniej recenzji!

3 komentarze:

  1. ja od paru miesięcy jestem zakochana w chia! <3
    również kupuję u tego sprzedawcy, ma dobrą cenę i towar dobrej jakości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. @ arbuzowedaiquiri zauważyłaś u siebie jakieś efekty regularnego spożywania tych nasionek? Ja prawdę mówiąc nie, ale też jakoś ogromnie na to nie liczyłam i nie przyglądam się sobie (aż tak :) ) wnikliwie. Ale miło mieć świadomość, że się zjada coś wartościowego, nawet, jeśli efekty nie biją po oczach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiosna na talerzu, bardzo apetycznie i zdrowo wygląda:-)

    OdpowiedzUsuń