czwartek, 7 lutego 2013

Detoks dzień II - relacji ciąg dalszy... i kolejne modyfikacje

 



Czwartek, 7. lutego, 6:50
Byłam bardzo ciekawa wskazań wagi - o ile waga jako taka nie zmieniła się specjalnie od wczoraj, o tyle zarejestrowała kolosalny wzrost zawartości wody w moim organizmie, w porównaniu do zwykłych wskazań przybyło około 2kg płynów. Nie zdziwiło mnie to, bo już kładąc się wczoraj spać czułam się nieprzyjemnie przepełniona płynami a po obudzeniu miałam spuchnięte palce (obrączka to bezbłędny wskaźnik :) )
Rano wybitnie nie miałam ochoty na sok - zjadłam pomidory z rzodkiewką, bez żadnych dodatków, popiłam miętą.


Czwartek, 7. lutego, 10:35
Przygotowałam sobie Rumianą Pannę Marchewkę. Ten sok był pomyślany jako sok bazowy na dziś, ale z proporcji z przepisu wyszła mi jedna szklanica 400ml. Wypiłam ją duszkiem na drugie śniadanie. Od razu poczułam po niej przypływ energii, sok musi być bogaty w łatwo dostępne (i szybko spalalne) źródła kalorii.
Sok jest smaczny, dominuje w nim smakowo marchewka, buraczek też jest wyczuwalny. Zdecydowanie mniej słodki niż Burak na Salonach, co po wczorajszym sokowym przesłodzeniu odbieram z ulgą (kto by pomyślał!). Batat w smaku nie wyczuwalny, specjalnie zjadłam kostkę batata na surowo, żeby móc rozpoznać jego smak - ginie przytłoczony burakiem. Ale tylko smakowo - jedyne, co mi w tym soku nieco przeszkadzało to to, że wyczuwałam w ustach skrobię z batata, przez to sok jest zarazem wodnisty jak i minimalnie mączysty, jeśli umiecie sobie to wyobrazić. Nie uważam tego, za wielką wadę, ot, spostrzeżenie i tyle. Czy wejdzie na stałe do mojego jadłospisu? Z dodatkiem batata chyba nie, choćby ze względu na wysokie ceny słodkich ziemniaków w Polsce. Ale połączenie marchewki i buraka mi pasuje, jeszcze do niego wrócę.

Tym oto sposobem zostałam bez soku bazowego. Będę musiała coś wymyślić :)


Czwartek, 7. lutego, 16:35
Burczy mi w brzuchu! :) Podobnie jak wczoraj zdecydowałam, że obiad będzie wytrawny i ciepły. Przeanalizowałam skład Zielonej Mili i Gruszkowej Zatoki i uznałam, nauczona wczorajszym doświadczeniem, że istnieje spore ryzyko, że nie będą mi smakować. Zamiast więc ryzykować zmarnowaniem kupionych warzyw (Burak na Salonach wylądował w zlewie) postanowiłam przearanżować składniki tak, żeby była większa szansa na uzyskanie czegoś, co mi zasmakuje.
Z Zielonej mili wzięłam jarmuż i szpinak, dodałam do tego mrożony bób i potrzymałam w woku podlane wodą tak, aby liście jarmużu zmiękły. Doprawiłam wędzoną papryką w proszku i pieprzem. Wyszło pyszne i bardzo, bardzo sycące. Tak wyglądało w woku - możecie jeszcze zobaczyć buchającą parę :0

Na deser wypiłam sok zrobiony z pozostałych na ten dzień składników (małą szklankę ze zdjęcia), czyli:

  • jabłko
  • gruszka
  • dwa ogórki
  • 2 pomarańcze
  • 2 marchewki
  • kiwi



Duża szklanica zostaje na wieczór.
Sok wyszedł przepyszny - wyczuwalna gruszka, ogórek też, ale w taki nieogórkowy sposób :) Całość bardzo orzeźwiająca, zdecydowanie do zapamiętania i wypróbowania ponownie, szczególnie latem - myślę, że z dodatkiem mięty byłoby jeszcze lepsze.


Czwartek, 7. lutego, 21:55
Wypiłam ostatnią szklankę soku.
Jestem podwójnie zadowolona z dzisiejszego dnia. Po pierwsze,odkryłam dwa fajne soki (połączenie buraka z marchewką oraz gruszki, jabłka, ogórka i pomarańczy). Po drugie dzisiejszy dzień był w porównaniu do wczorajszego mniej frustrujący przez to, że zrozumiałam, że zamiast powielać czyjeś przepisy, które do mnie nie przemawiają smakowo, muszę szukać własnych pomysłów. Zabieram się za szykowanie soków na jutro do pracy i na śniadanie.



4 komentarze:

  1. Witaj,
    może oprócz wody z cytryną pij ziółka, np. pokrzywę lub mniszka (ułatwiają pozbycie się toksyn i zbędnych płynów z organizmu)?
    tak się zastanawiam, hmm.. może zbliża się @ stąd to zatrzymanie wody?

    Powodzenia w ostatnim dniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piję dziś miętę z pokrzywą i wodę z cytryną, ale kontroluję ilość. Trzeci dzień rozpoczęty, jest dobrze :)

      Usuń
  2. Wodę kończymy pić ok 18, żeby rano nie było obrzęków i najlepiej bez dodatków, bo to powoduje, że woda dłużej zatrzymywana jest w żołądku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie u niektórych to działa - ale ja chodzę spać około pierwszej w nocy i zakończenie picia o 18 oznaczałoby 7 godzin aktywności bez dostarczania płynów a na pewno nie o to w tym zaleceniu chodzi. Jedzenie i picie kończę około 21szej, czyli 3-4 godziny przed spaniem, ewentualnie poźniej wypijam jeszcze jedną ziołową herbatę, małą. Zawsze dużo piłam - ten typ tak ma :) Wczoraj ograniczyłam picie wody z cytryną, byłam spragniona, ale przynajmniej nie przepełniona. Dziś też zamierzam kontrolować, żeby się nie opić za bardzo.

      Usuń