Tego obiadu nie robiłam z myślą o publikowaniu na jego temat posta - stąd dość przypadkowy i mało fotogeniczny talerzyk. Ale awokadowe pesto, które wymyśliłam wyszło tak pyszne, że wprawiło mnie w kulinarny samozachwyt i po prostu nie mogłam się z Wami nie podzielić przepisem. Zdecydowanie polecam ten przepis wszystkim, którzy lubią tradycyjne pesto z bazylii i orzeszków piniowych (w wersjach dostępnych w polskich sklepach najczęściej zastępowanych orzechami włoskimi) - sos wyszedł kremowy, mazisty, cudownie rozpływa się w ustach i naprawdę nie sposób uznać, że to danie smakuje dietetycznie - a jest takim, bo awokadowe pesto ma trzy razy mniej kalorii niż tradycyjne orzechowe, nie wspominając o zastąpieniu makaronu pszennego szerokimi wstążkami cukinii. Zgodnie uznaliśmy z mężem, że to jedno z najlepszych dań, jakie udało mi się ostatnio wymyślić i że zdecydowanie nadaje się do uwzględnienia w naszej domowej książce z przepisami, które można podać gościom. Takie pesto sp...