Bardzo lubię dania lunchowo-obiadowe w formie wrapsów - mam nawet teorię, że wrapsy uszlachetniają smak nadzienia :) - czymkolwiek by wrapsa nie nadziać, efekt końcowy jest smaczny. Jak z wielu innych rzeczy, z wrapsów też jakiś czas temu zrezygnowałam - kaloryczność jednego dużego cieniutkiego placka pszennego zwykle ociera się o 200kcal, nie znalazłam też dotąd prawdziwie pełnoziarnistych wrapsów. Owszem, jest kilka firm, które nazywa swoje produkty wieloziarnistymi licząc na to, że wiele osób nie dostrzeże różnicy pomiędzy 'pełnoziarnisty' i 'wieloziarnisty'. Wieloziarnisty to nic innego, jak wypieczony z mąk z różnych zbóż - i absolutnie nie oznacza to automatycznie, że są to mąki z pełnego przemiału. Ja tę różnicę widzę, Was również na nią uczulam ( nie po to, żeby Was zniechęcić do produktów wieloziarnistych jako takich, ale po to, żebyśmy jako konsumenci byli bardziej świadomi i z biegiem czasu jak najmniej podatni na manipulacje producentów żywności ...