Zdjęcie z zasobów iStockphoto Piątek, 8. lutego 2013 r., 6:45 Waga bez zmian, nadmiar wody poszedł precz. Na śniadanie zjadłam pomidora, popiłam herbatą z dzikiej róży (sypana) i szklanicę soku, zrobionego z tego, co mi zostało do dyspozycji, czyli: kilka marchewek jabłko gruszka cały pęk selera naciowego cały melon ogórek W oryginalnym przepisie proponowali melona zmiksować na mus, miał stanowić gęstą część smoothie; zrezygnowałam z tego, bo melon był bardzo niesłodki i smakiem bardziej przypominał ogórka niż soczysty letni owoc, więc pomyślałam, że bardziej mi się przyda w wersji samego soku. Powstał sok średnio ładny (jak nieklarowany sok z jabłka po kilku godzinach stania, beżowy) w trudnym do określenia smaku - najbardziej wyczuwalny jest seler naciowy, na drugim planie marchewka. Pozostałe owoce zlały się w jeden smak, leciutko słodkawy, raczej wodnisty, nieco orzeźwiający. Całość nie jest ani smaczna, ani niesmaczna. Pozostała mi jeszcze...