Pamiętacie chleb orzechowo-nasienny , który pokazywałam Wam wiosną? Nawet jeżeli nie mieliście okazji zapoznać się z moją wersją, to zapewne mignął Wam gdzieś podobny przepis na innym blogu, bo wariacji tego chleba pojawiło się w tym sezonie sporo. Chleb ten, choć przepyszny, miał dwie wady, które nie są obiektywne i nie dla każdego są wadami: - jest dość kaloryczny i ma wysoką zawartość tłuszczu (ze względu na orzechy, są to więc zdrowe tłuszcze) - zawiera gluten (płatki/otręby pszenne) Oczywiście można zastosować płatki lub otręby bezglutenowe, jednak w mojej rodzinie pojawiła się ostatnio potrzeba wypieków no-grain tzn. nie zawierających żadnych zbóż. Początkowo wydawało się to sporym wyzwaniem, ale po kilku tygodniach udało się problem jakoś okiełznać. W toku tych eksperymentów wyprodukowałam bezglutenową, a przy okazji znacznie lżejszą wersję słynnego chleba orzechowo-nasiennego, który: jest bezzbożowy - nie zawiera żadnych zbóż (mąk, otrębów, płatków) nie zawiera p...