Moje eksperymenty z pizzą low-carb / niskowęglowodanową mają długą historię i niestety nie jest ona utkana z sukcesów. Próbowałam pizzy: kalafiorowej - nie najgorsza, ale po pierwsze wyraźnie kalafiorowa, po drugie dość wilgotna, fasolowej - zdecydowanie zbyt mączysta, cukiniowej - niezła, ale zbyt podobna do frittaty, z gotowych mieszanek do pizzy niskowęglowodanow ej - ich wadą jest wysoka zawartość tłuszczu i wyczuwalny smak migdałów, który nie wszystkim członkom mojej rodziny przypada do gustu, robionej na dietetycznych wrapach - smak w porządku, ale nie jestem fanką aż TAK cienkiego ciasta ;) wspólnym mianownikiem i wadą tych wszystkich wariantów pizzy jest po pierwsze brak chrupkości, po drugie, co jest powodem pierwszego, nadmierna wilgotność takich alternatywnych spodów do pizzy. Swego rodzaju postanowieniem noworocznym, jest znalezienie faktycznie niskowęglowodanowego spodu do pizzy, który spełniałby podstawowe kryterium: zaspokajał ochotę na pizzę...