Nie przestają za mną chodzić wędzone ryby - nie wiem, czy też się to Wam zdarza, ale ja bardzo ulegam długookresowym zachciankom kulinarnym. Był czas, że nie wyobrażałam sobie dnia bez kefiru, miałam na niego większą ochotę niż na czekoladę - a to jest w moim przypadku niemal niewyobrażalne ;) Był też dobry czas dla buraczków, jogurtu poziomkowego (Jogobelli - niestety już niedostępny) a od tygodnia jest to wędzona rybka, w chwilach kulinarnej rozpusty zastępowana kawiorem. W ramach kontynuacji okresu rybnego przygotowałam sobie do pracy kremową zupę z bobu i fasolki szparagowej. Intensywnie zielony kolor zawdzięcza dodaniu młodego jęczmienia - zaopatrzyłam się w niego podczas zakupów u sprzedawcy na Allegro, o którym Wam wspominałam poprzednio. Intensywnie zielony proszek zabarwia wszystko z czym się zetknie równie skutecznie co curry - tylko na inny kolor. Zupa wyszła niezwykle aromatyczna, gęsta i sycąca,a przy tym lekka. Zwykle tego nie robię, ale tym razem po zblendowaniu...