sobota, 30 listopada 2013

Leniwe sobotnie śniadanie 'z torebki' - naleśniki proteinowe & PB2 w akcji



Sobota rano, nastrój sielankowy, wszyscy wyspani i... głodni. Rozmowa przy kuchennym blacie w skrócie:

Mąż: Może byśmy zjedli naleśniki?
Ja: Super, mam nawet pomysł jakie - i wyciągam z szuflady papierową saszetkę.
Mąż: Eeee, z torebki to nie chcę, chciałem normalne, zrobię sobie kanapkę

Nie ma sprawy, zabieram się więc za szukanie miseczki. Ta torebka, którą tak wzgardził mój szanowny małożonek :) to proszek do przygotowania proteinowych naleśników DietiMeal - ja mam smak neutralny, są jeszcze cytrynowe, pomarańczowe i chyba bekonowe. 




Zawartość torebki mieszam z wodą i rozrabiam widelcem - idzie łatwo, nie robią się grudki. Konsystencja jest mocno wodnista, trochę się obawiałam, że z tak 'cienkiego' ciasta mogą się nie udać naleśniki. Zgodnie z instrukcją odstawiam na 2-3 minuty - ciasto ma zgęstnieć i faktycznie tak się dzieje. Patelnię smaruję pędzlem odrobinką oleju i wylewam pierwszą porcję ciasta.



Gdy pęcherzyki powietrza pokrywają powierzchnię smażonego ciasta odważam się przerzucić naleśnik na drugą stronę (z jednoczesnym robieniem zdjęć nie jest to łatwe!) i okazuje się, że nie tylko naleśnik się nie rozpada, ale też się cudnie zezłocił - to oczywiście zasługa tej kapki oleju, którą rozsmarowałam po patelni.
Zabieram się za drugiego naleśnika, tym razem nie natłuszczam już po raz drugi powierzchni patelni - naleśnik ma powierzchnię bardziej biszkoptową, to ten z prawej na zdjęciu - przyrumienia się ładnie i nie klei do patelni, ale nie ma tej złocistej, chrupkawej skorupki - coś za coś :)



Pierwszego naleśnika zrobiłam z kiełkami i pokrojoną na kawałeczki szynką, złożyłam na pół i powstało mi coś w rodzaju półotwartej pity. Naleśnik był smaczny, ale co ciekawe, miałam wrażenie, że nie jest w pełni neutralny w smaku, ale że sam w sobie jest jakby lekko słodki i faktycznie - na ostatnim miejscu listy składowej jest sukraloza; mimo to i tak zjadłam go ze smakiem, bo smak słodyczy nie jest dominujący.


Drugiego naleśnika potraktowałam odtłuszczonym masłem orzechowym (PB2) rozrobionym z wodą w takiej proporcji, żeby wyszedł krem gęsty jak zwykłe masło orzechowe. I to było megapyszne połączenie - naleśniki z masłem orzechowym light na sobotnie śniadanie to jest bardzo dobry początek dnia :) W tym zestawie delikatna słodkość naleśnika wspaniale pasowała do masła orzechowego.

A wiecie, jaka jest puenta? Gdy jadłam w milczeniu śniadanie robiąc zapiski co do moich wrażeń smakowych mąż znacząco wciągał powietrze nosem delektując się zapachem świeżo smażonych naleśników. Wreszcie nie wytrzymał i zapytał: Mogę spróbować tego twojego naleśnika? Podsunęłam mu pod nos swój talerz i odgryzł kawałek naleśnika a gdy przełknął zapytał:
Masz jeszcze te saszetki? Zrobię sobie na drugie śniadanie... 

:)

Dla porządku podaję wartości odżywcze dwóch naleśników proteinowych przygotowanych z 1 saszetki, smażonych na niepełnej małej łyżeczce oleju rzepakowego + porcja masła orzechowego PB2 (30g) + wędzona pierś z indyka i kiełki:

Wartości odżywcze190kcal, 29g białka,11g węglowodanów, 4,8g tłuszczu



6 komentarzy: