poniedziałek, 2 czerwca 2014

Proteinowy serniko-biszkopt cytrynowy


To ciasto to efekt licznych eksperymentów dokonanych za jednym podejściem - to sprzeczne z zasadą prawidłowego eksperymentowania, ale tym razem wszystkie próbne składniki się sprawdziły. Jeśli miałabym coś zmienić, dodałabym mniej słodzideł, bo ciasto wyszło mocno słodkie i pewnie nieco mniej słodkie też by było pyszne.

Eksperymenty:
1) Ciasto to serniko-biszkopt; jego bazę stanowi ricotta i serek kremowy Philadelphia (u mnie light). Tradycyjny sernik pieczony w kąpieli wodnej przygotowuje się przy jak najmniejszym napowietrzeniu masy, to ma zapobiec nadmiernemu wyrośnięciu ciasta, które potem opadnie i popęka. Tu jest inaczej - do ciasta dodałam mocno ubite białka. Ricotta, jest lżejsza niż tradycyjny twaróg sernikowy, ponadto dodatek białka serwatkowego oraz pieczenie 'w kąpieli wodnej' sprawiają, że ciasto w czasie pieczenia pięknie wyrasta, a przede wszystkim - nie opada! Dla osiągnięcia puszystego sernika konieczne jest zastąpienie sera ricottą oraz dodanie ubitych białek, dodatek białka serwatkowego można pominąć.

2) Do słodzenia ciasta użyłam mieszanki Sukrinu (u mnie 120g, ale 90-100g też by było ok) oraz Lo Han Guo, oba kupiłam w Guiltfree.pl.
Sukrin to nic innego jak czysty erytrol, a jak podaje Guiltfree "Erytrol to alkohol cukrowy występujący naturalnie m.in. w gruszkach,melonach, i grzybach oraz produktach naturalnej fermentacji jak wino, jogurty czy sery". Sukrin ma indeks glikemiczny 0, nie podnosi poziomu cukru we krwi i ma zero kalorii! :) Jeśli chodzi o słodycz i smak, to dla mnie jest ekwiwalentem cukru - taka sama słodycz w tej samej ilości porcji, nie pozostawia żadnego posmaku (w przeciwieństwie do stewii, przynajmniej tej w formie białego proszku, wkrótce zamierzam przetestować liściastą). 
Lo Han Guo to znany od wieków, ale niedawno odkryty przez świat zachodni (jak wiele innych rzeczy! ;) ) przesłodki owoc podobny do melona. Inne jego nazwy to lo han kuo lub owoc mnicha (ang. monk fruit), a łacińska nazwa Siraitia grosvenorii). Użyłam ekstraktu owocu mnicha w formie płynnej firmy Skinny Girl Monk Fruit - wystarczy jedna łyżeczka, żeby wyraźnie podkręcić słodkość ciasta w naturalny sposób i bez dodatkowych kalorii - nic dziwnego, jest 300 razy słodszy od cukru! Nie widziałam słodzików z lo han guo w innych sklepach w Polsce niż Guiltfree (jeśli wiecie - dajcie znać), oprócz tego od Skinny Girl dostępny jest jeszcze firmy NuNaturals, ale znacznie droższy, nie zupełnie wiem dlaczego?
Oba słodzidła są naturalne, bezglutenowe, bezkaloryczne i co najważniejsze stabilne w wysokich temperaturach więc nadają się do pieczenia i nie zmieniają swojego smaku.

3) Dodałam izolatu białka serwatkowego, bezsmakowego. Swoje kupiłam  w Decathlonie, widziałam też u kilku sprzedawców na Allegro. Takie białko sprawia, że sernik jest bardziej puszysty no i przede wszystkim dodaje sporo gram cennego zwierzęcego białka.

4) Pieczenie w kąpieli wodnej - to już nie jest eksperyment w mojej kuchni, bo wielokrotnie sięgałam do tej metody pieczenia, ale wiem, że wiele z Was obawia się, że jest to zbyt skomplikowane. Na zdjęciu możecie zobaczyć, że to naprawdę żadna filozofia :)

Do ciasta dodałam skórkę z całej cytryny - to był strzał w dziesiątkę! Sernik wyszedł mocno, mocno cytrynowy, orzeźwiająca cytryna świetnie pasuje do słodkiego, puszystego ciasta. Oczywiście cytrynę trzeba odpowiednio przygotować! Najlepiej kupić biocytrynę, niewoskowaną - takie cytryny są w zupełnie rozsądnej cenie w Lidlu, widziałam także w Auchan. Jeśli nie  macie dostępu do niewoskowanych niepryskanych cytryn, koniecznie musicie sparzyć i porządnie wyszorować swoją cytrynę przed starciem z niej skórki.
Jak widać ciasto zachowuje delikatną, puszystą konsystencję charakterystyczną dla biszkopta a przy tym jest wilgotne jak sernik.


Proteinowy serniko-biszkopt cytrynowy

Pomysł: FitFoodFan 

Składniki (blacha 24cm)
  • 500g ricotty (polecam ricottę marki własnej Auchan, dobry produkt w dobrej cenie i jedna z mniej kalorycznych na rynku)
  • 250g seka Philadelphia Light
  • 5 jajek
  • 90g Sukrinu (erytrol)
  • 1 łyżka Lo Han Guo
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej albo kilka kropli ekstraktu waniliowego
  • szczypta soli
  • skórka starta 1 całej cytryny bio
  • 2 miarki (ok 40g) bezsmakowego izolatu białka serwatkowego

Wykonanie 
  • Piekarnik nagrzać do 175 stopni, zagotować 1,5l wody.
  • Dno metalowej blachy wyłożyć papierem do pieczenia wypuszczając jego brzegi na zewnątrz. Z zewnątrz blachę owinąć folią aluminiową (patrz zdjęcie wyżej).
  • Zmiksować na gładką masę ricottę z serkiem Philadalphia. Ricotty nie należy odsączać, miksować razem z płynem pozostałym w pudełku.
  • Do masy serowej dodać słodzidła, żółtka, sól, pastę waniliową, białko serwatkowe i żółka. Zmiksować na gładko.
  • W osobnej misce ubić na sztywno białka.
  • Ubite białka dodać do masy serowej, delikatnie wymieszać.
  • Wstawić otuloną folią aluminiową formę do blachy pełnej wrzącej wody, przelać do formy gotową masę ciastową.
  • Piec 50-55 minut w 175 stopniach, wyłączyć piekarnik gdy środek ciasta będzie jeszcze lekko galaretowaty i będzie się ruszać przy potrząsaniu blachą.
  • Wyjąć ciasto. Gdy tylko blacha ostygnie dość by jej dotknąć, zdjąć obręcz z ciasta i zostawić do całkowitego ostygnięcia - wtedy ciasto stężeje także w samym środku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz