poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Barbie jest gruba! Poznajcie Spectrę i Fluttershy


Przy okazji Dnia Dziecka zwróciłam uwagę, że sklepy przygotowały szeroką ofertę prezentów dla obchodzących swoje święto Małych i Dużych. Z gazetek sklepowych, mejli, billboardów atakowały mnie zdjęcia lalek, sądząc z żywej reakcji małych dziewczynek, najwyraźniej bardzo atrakcyjnych lalek! Pomijając kwestie estetyczne, które w ogóle nie powinny być przedmiotem dyskusji, rzuciło mi się w oczy drastyczne wychudzenie nowych bohaterek dziecięcej wyobraźni. Postanowiłam zakupić lalki, obmierzyć i podzielić się z Wami wnioskami z porównania ich do starutkiej już Barbie, na której zwykło się wieszać psy za jej nierzeczywistą sylwetkę oraz do modelek, którym często już ex definitione zarzua się anoreksję.

Mierzymy i liczymy

Wybrałam się do Lidla, który oferował w dniudzieckowej promocji lalki z serii Monsterhigh oraz do Auchan, gdzie na czele alejki zachęcająco wystawiono lalki My Little Pony Equestria Girls. Wybrałam Spectrę Vondergeist z MH i Fluttershy z MLP, zestaw uzupełniła Barbie Ballerina. Dokładnie obmierzyłam centymetrem wszystkie lalki zbierając ich dane w jednej tabeli i zeskalowałam je do równego wzrostu 168cm. Ponieważ lalki są skierowane do małych dziewczynek (na opakowaniu znajdują się uspokajające rodziców informacje: Fluttershy to doskonała zabawka dla dzieci w wieku +5 lat, zabawa z Monsterhigh zalecana jest od lat 6) zastanawiałam się, czy ich wymiary należy porównywać raczej do wymiarów przeciętnej dziewczynki w wieku ok. 10 lat, czy może do dorosłej kobiety? Analiza wielkości biustu Spectry z MH pozbawiła mnie wątpliwości, pomimo wątlutkiej sylwetki może się ona pochwalić solidnym biustem w rozmiarze FF/G! Z tego powodu wymiary wszystkich lalek porównałam do wymiarów przeciętnej europejskiej nastolatki w wieku 19 lat, uzupełniając to wymiarami modelek uśrednionymi na podstawie danych podawanych na stronach agencji modelek i niektórych producentów (np. Victoria’s Secrets).

Gdyby Barbie była dorastającą kobietą, miałaby w talii 47cm. Mało? Nic z tych rzeczy – Spectra zawstydza Barbie swoim obwodem 38cm a obie je kasuje Fluttershy z obwodem 34cm – dla porównania, to tyle, ile wynosi obwód szyi przeciętnej Europejki! Opublikowane w 2013 roku w Huffington Post badania wykazały, że w ciele rzeczywistej kobiety o wymiarach Barbie nie zmieściłyby się narządy wewnętrzne! Pomimo wąziutkiej talii wszystkie Panie mogą pochwalić się imponującymi biustami; bazując na tabeli rozmiarów z portalu www.stanikomania.pl  wyliczyłam, że rozmiar biustu przeciętnej europejskiej dziewiętnastolatki to miseczka D, Barbie odstaje wbrew pozorom niedaleko od tej średniej z miseczką DD a Spectra zapiera dech w piersiach miseczką FF/G. Na jej tle lalka Hasbro wypada blado ze swoim DD, chodź przy obwodzie w bieście 55cm jest to i tak wynik absurdalny. 


Statystyczna dziewiętnastolatka ma w biodrach 94cm, o około 10cm więcej niż wyższa od niej przeciętna modelka, której obwodem bioder kroku dotrzymuje Barbie. Przy wzroście 168cm Spectra notuje 71cm obwodu w biodrach a FLuttershy… 54cm. Bez komentarza.

Wszystkie lalki mogą się pochwalić imponująco długimi nogami, jako nastolatki nosiłyby spodnie o rozmiarze 14”/34” (Fluttershy), 16”/32” (Spectra) i 20”/34” (Barbie). Owszem, takich spodni  nikt nie produkuje, modelki wybiegowe wskakują zwykle w rozmiar 24”/36” lub 24”/34”.
Obwód ramienia zwykłej młodej kobiety, o normalnej wadze, nie uprawiającej sportów siłowych, wynosi około 28cm. W przypadku modelki o szczupłej budowie ciała jest niższy, to około 22-24cm. Fluttershy z ramieniem o obwodzie 12cm musiałaby nie mieć kości ramieniowej, nie wspominając o tym, że wątłość nadgarstków wszystkich pań uniemożliwiałaby im podniesienie czegokolwiek o wadze powyżej 1,5kg!

 

Manifest: powiedzmy to jasno

Powiedzmy to jasno: nie chodzi o  promowanie otyłości, co chętnie zarzucają przeciwnicy urealniania sylwetki Barbie.
Jestem gorącą zwolenniczką dbania o siebie, przestrzegania zdrowej, lekkiej diety, uprawiania sportu i pokonywania własnych słabości, osiągania kolejnych wyznaczanych sobie celów. Ale ta droga musi mieć swój początek w pozytywnych bodźcach, w ugruntowanej wierze w siebie, a nie we frustracji, rozczarowaniu, poczuciu przegranej na starcie i poczuciu bycia tak bardzo, bardzo gorszym od innych. Takiego postrzegania siebie nie uleczy osiągnięcie wymarzonej wagi czy wzorcowego obwodu bioder, zawsze będzie coś, co sprawi, że postrzegająca się w zaburzony sposób osoba będzie się czuła ze  sobą źle.

Wiele osób spłyca problem stwierdzając, że żadna dziewczynka nie bawi się lalką myśląc, że chciałaby być taka jak ona. Oczywiście, że nie! Psychika ludzka jest dalece bardziej złożona. Problem polega na wielokrotnym obserwowaniu wypaczonych, nierealnych sylwetek, co w długiej perspektywie zaburza zdolność obiektywnego postrzegania ciała. Destrukcyjny wpływ na psychikę obserwowalny jest najczęściej nie u ośmio- czy dziesięcioletniej dziewczynki bawiącej się lalkami, ale u tej dziewczynki, która właśnie porzuciła lalki i z niepokojem obserwuje swoje odbicie w lustrze; do tej pory jej nie interesowało, jej uwaga skupiała się na lalkach a teraz rozczarowana odkrywa, że ciało, które widzi w lustrze nie jest takie, jakie chciałaby mieć. Wyryte głęboko w podświadomości wzorce sprawiają, że nawet osoby, których postrzeganie ciała zostało zaburzone, nie łączą tego z zabawami z dzieciństwa traktując pożądaną sylwetkę stanowiącą dla nich punkt odniesienia jako naturalnie funkcjonujący w ich świadomości prawidłowy (i jedyny) wzorzec.

W dzisiejszym wpisie zajęłam się sytuacją dziewczynek i presją wywieraną na ich świadomość przez wychudzone lalki. Należy mieć jednak świadomość, że problem zaburzonego postrzegania coraz częściej dotyka chłopców, których nastoletnie ciała w najmniejszym stopniu nie przypominają nie tylko modelowej sylwetki Kena, ale przede wszystkim muskularnych sylwetek wojowników. Ta rozbieżność pomiędzy wpojonymi w podświadomość wzorcami a rzeczywistym wyglądem dojrzewającego chłopca czy młodego mężczyzny wywołuje presję na jak najszybsze, na skróty, przy użyciu szkodliwych i niebezpiecznych substancji, osiągnięcie atletycznej sylwetki.

***
Ten wpis może się Wam wydać inny niż poprzednie - nie kulinarny, na pewno poważniejszy. Tych, którzy obawiają się, że tak już będzie na stałe, uspokajam - nie będzie. A za wytłumaczenie dlaczego kwestia wychudzonych lalek tak bardzo mnie oburza niech posłużą poniższe zdjęcia;





poniedziałek, 7 lipca 2014

Dietetyczne ciasto proteinowe z malinami i białą czekoladą


Są takie dania, z których jestem bardzo dumna. Nieprzyzwoicie dumna. Pyszne, będące wynikiem eksperymentu, zastosowania nietypowego rozwiązania - moje własne 'dzieła'. To bardzo nieskromne co powiem, ale kiedy spróbowałam tego ciasta, pomyślałam, że jestem genialna :) Ciasto jest bardzo zbliżone smakiem do jednego z moich ulubionych Questów (z białą czekoladą i malinami) - kruchy spód upiekłam z odtłuszczonych mąk orzechowych (kokosowej i migdałowej), w nim są zatopione żurawiny i kosteczki białej czekolady. Wierzchnia polewa sernikowa ma w sobie mnóstwo malin, a całość polana jest kleksami białej czekolady. Smakuje rozpustnie pysznie. A mimo to ciasto jest lekkie i niskokaloryczne.


Lekkość ciasta udało mi się osiągnąć w wyniku kilku zabiegów:
1) W kruchym cieście zrezygnowałam całkowicie z masła - zamiast tego użyłam banana;
2) Połowę mąki zastąpiłam odtłuszczonymi, niskowęglowodanowymi mąkami: kokosową i migdałową;
3) Zamiast cukru użyłam erytrolu i ekstraktu owocu mnicha - roślinnych, niskokalorycznych słodzideł (korzystałam z nich też przy sernikobiszkopcie i w tamtym poście znajdziecie o nich więcej informacji)
4) Biała czekolada - wybrałam białą czekoladę bez cukru, słodzoną maltitolem;
5) Polewa z białej czekolady; do pokrycia całej blachy warstwą białej czekolady wystarczyło mi mniej niż pół tabliczki czekolady! Sekret tkwi w rozpuszczeniu czekolady z mlekiem do zyskania dość wodnistej konsystencji. W ten sposób na każdym kawałku ciasta znajduje się biała czekolada, która ma tak intensywny smak, że choć jest jej stosunkowo niewiele, ma się wrażenie, że cała sernikowa polewa składa się z białej czekolady :) Zapamiętajcie ten trik!

W dużej misce zmieszać ze sobą 3 rodzaje mąk, proszek do pieczenia, cynamon, sól, izolat białka, erytrol i lo han guo. 

Zmieszać ze sobą mokre i suche składniki ciasta. Gotową masę wylać do  formy silikonowej, piec 12 minut w 200 stopniach z termoobiegiem.

Zostawić kruchy spód do wystudzenia.

W misce zmieszać serek z Sukrinem i malinami.

Posiekaną czekoladę podgrzać na niedużym ogniu, podlać mlekiem do uzyskania bardziej wodnistej konsystencji. 

Lekkie Migdałowe Ciacho proteinowe z sernikową polewą z malin i białej czekolady

Pomysł: FitFoodFan 

Składniki (blacha 24cm)
  • 100g pszennej mąki pełnoziarnistej
  • 50g odtłuszczonej mąki kokosowej drobnej lub gruboziarnistej (użyłam mąki Tomvital)
  • 50g odtłuszczonej mąki migdałowej (użyłam mąki Afruse)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 40g Sukrinu (erytrol)
  • 1 1/2 łyżki Lo Han Guo
  • 75g dojrzałego banana
  • szczypta soli
  • jajko
  • 30g bezsmakowego izolatu białka serwatkowego
  • 1 jabłko
  • 30g białej czekolady bez cukru (użyłam ręcznie robionej czekolady Gnaw, uwielbiam opakowania tej marki :) )
  • 60g suszonych żurawin, najlepiej niesłodzonych (kupiłam w Pan Orzeszek)
  • 200g naturalnego serka homogenizowanego (użyłam OSM Garwolin)
  • 60g Sukrinu
  • 50g białej czekolady bez cukru
  • 1 łyżka mleka
  • 150 mrożonych malin

Wykonanie 
  • Piekarnik nagrzać do 200stopni.
  • W dużej misce zmieszać ze sobą 3 rodzaje mąk, proszek do pieczenia, cynamon, sól, izolat białka, erytrol i lo han guo. Do mieszanki dodać żurawiny i posiekaną czekoladę. Wymieszać tak, aby każdy kawałek czekolady i każda żurawiny były obtoczone mąką.
  • W osobnej misce rozgnieść banana i wymieszać z jajkiem. Dodać zblendowane na puree jabłko (ze skórką lub bez w zależności od tego czy zależy nam na dodatkowej porcji błonnika).
  • Zmieszać ze sobą mokre i suche składniki ciasta. Gotową masę wylać do  formy silikonowej, piec 12 minut w 200 stopniach z termoobiegiem.
  • W misce zmieszać sserek z Sukrinem i malinami.
  • Masę serową rozprowadzić na wystudzonym spodzie.
  • Posiekaną czekoladę podgrzać na niedużym ogniu, podlać mlekiem do uzyskania bardziej wodnistej konsystencji. Nie zwiększać ilości mleka, bo czekoladowa masa nie stężeje.
  • Po całej masie serowej rozlać kleksy polewy z białej czekolady.
  • Schłodzić do zastygnięcia polewy czekoladowej lub dłużej.
  • Wcinamy :)




poniedziałek, 2 czerwca 2014

Proteinowy serniko-biszkopt cytrynowy


To ciasto to efekt licznych eksperymentów dokonanych za jednym podejściem - to sprzeczne z zasadą prawidłowego eksperymentowania, ale tym razem wszystkie próbne składniki się sprawdziły. Jeśli miałabym coś zmienić, dodałabym mniej słodzideł, bo ciasto wyszło mocno słodkie i pewnie nieco mniej słodkie też by było pyszne.

Eksperymenty:
1) Ciasto to serniko-biszkopt; jego bazę stanowi ricotta i serek kremowy Philadelphia (u mnie light). Tradycyjny sernik pieczony w kąpieli wodnej przygotowuje się przy jak najmniejszym napowietrzeniu masy, to ma zapobiec nadmiernemu wyrośnięciu ciasta, które potem opadnie i popęka. Tu jest inaczej - do ciasta dodałam mocno ubite białka. Ricotta, jest lżejsza niż tradycyjny twaróg sernikowy, ponadto dodatek białka serwatkowego oraz pieczenie 'w kąpieli wodnej' sprawiają, że ciasto w czasie pieczenia pięknie wyrasta, a przede wszystkim - nie opada! Dla osiągnięcia puszystego sernika konieczne jest zastąpienie sera ricottą oraz dodanie ubitych białek, dodatek białka serwatkowego można pominąć.

2) Do słodzenia ciasta użyłam mieszanki Sukrinu (u mnie 120g, ale 90-100g też by było ok) oraz Lo Han Guo, oba kupiłam w Guiltfree.pl.
Sukrin to nic innego jak erytrol, a jak podaje Guiltfree "Erytrol to alkohol cukrowy występujący naturalnie m.in. w gruszkach,melonach, i grzybach oraz produktach naturalnej fermentacji jak wino, jogurty czy sery". Sukrin ma indeks glikemiczny 0, nie podnosi poziomu cukru we krwi i ma zero kalorii! :) Jeśli chodzi o słodycz i smak, to dla mnie jest ekwiwalentem cukru - taka sama słodycz w tej samej ilości porcji, nie pozostawia żadnego posmaku (w przeciwieństwie do stewii, przynajmniej tej w formie białego proszku, wkrótce zamierzam przetestować liściastą). 
Lo Han Guo to znany od wieków, ale niedawno odkryty przez świat zachodni (jak wiele innych rzeczy! ;) ) przesłodki owoc podobny do melona. Inne jego nazwy to lo han kuo lub owoc mnicha (ang. monk fruit), a łacińska nazwa Siraitia grosvenorii). Użyłam ekstraktu owocu mnicha w formie płynnej firmy Skinny Girl Monk Fruit - wystarczy jedna łyżeczka, żeby wyraźnie podkręcić słodkość ciasta w naturalny sposób i bez dodatkowych kalorii - nic dziwnego, jest 300 razy słodszy od cukru! Nie widziałam słodzików z lo han guo w innych sklepach w Polsce niż Guiltfree (jeśli wiecie - dajcie znać), oprócz tego od Skinny Girl dostępny jest jeszcze firmy NuNaturals, ale znacznie droższy, nie zupełnie wiem dlaczego?
Oba słodzidła są naturalne, bezglutenowe, bezkaloryczne i co najważniejsze stabilne w wysokich temperaturach więc nadają się do pieczenia i nie zmieniają swojego smaku.

3) Dodałam izolatu białka serwatkowego, bezsmakowego. Swoje kupiłam  w Decathlonie, widziałam też u kilku sprzedawców na Allegro. Takie białko sprawia, że sernik jest bardziej puszysty no i przede wszystkim dodaje sporo gram cennego zwierzęcego białka.

4) Pieczenie w kąpieli wodnej - to już nie jest eksperyment w mojej kuchni, bo wielokrotnie sięgałam do tej metody pieczenia, ale wiem, że wiele z Was obawia się, że jest to zbyt skomplikowane. Na zdjęciu możecie zobaczyć, że to naprawdę żadna filozofia :)

Do ciasta dodałam skórkę z całej cytryny - to był strzał w dziesiątkę! Sernik wyszedł mocno, mocno cytrynowy, orzeźwiająca cytryna świetnie pasuje do słodkiego, puszystego ciasta. Oczywiście cytrynę trzeba odpowiednio przygotować! Najlepiej kupić biocytrynę, niewoskowaną - takie cytryny są w zupełnie rozsądnej cenie w Lidlu, widziałam także w Auchan. Jeśli nie  macie dostępu do niewoskowanych niepryskanych cytryn, koniecznie musicie sparzyć i porządnie wyszorować swoją cytrynę przed starciem z niej skórki.
Jak widać ciasto zachowuje delikatną, puszystą konsystencję charakterystyczną dla biszkopta a przy tym jest wilgotne jak sernik.


Proteinowy serniko-biszkopt cytrynowy

Pomysł: FitFoodFan 

Składniki (blacha 24cm)
  • 500g ricotty (polecam ricottę marki własnej Auchan, dobry produkt w dobrej cenie i jedna z mniej kalorycznych na rynku)
  • 250g seka Philadelphia Light
  • 5 jajek
  • 90g Sukrinu (erytrol)
  • 1 łyżka Lo Han Guo
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej albo kilka kropli ekstraktu waniliowego
  • szczypta soli
  • skórka starta 1 całej cytryny bio
  • 2 miarki (ok 40g) bezsmakowego izolatu białka serwatkowego

Wykonanie 
  • Piekarnik nagrzać do 175 stopni, zagotować 1,5l wody.
  • Dno metalowej blachy wyłożyć papierem do pieczenia wypuszczając jego brzegi na zewnątrz. Z zewnątrz blachę owinąć folią aluminiową (patrz zdjęcie wyżej).
  • Zmiksować na gładką masę ricottę z serkiem Philadalphia. Ricotty nie należy odsączać, miksować razem z płynem pozostałym w pudełku.
  • Do masy serowej dodać słodzidła, żółtka, sól, pastę waniliową, białko serwatkowe i żółka. Zmiksować na gładko.
  • W osobnej misce ubić na sztywno białka.
  • Ubite białka dodać do masy serowej, delikatnie wymieszać.
  • Wstawić otuloną folią aluminiową formę do blachy pełnej wrzącej wody, przelać do formy gotową masę ciastową.
  • Piec 50-55 minut w 175 stopniach, wyłączyć piekarnik gdy środek ciasta będzie jeszcze lekko galaretowaty i będzie się ruszać przy potrząsaniu blachą.
  • Wyjąć ciasto. Gdy tylko blacha ostygnie dość by jej dotknąć, zdjąć obręcz z ciasta i zostawić do całkowitego ostygnięcia - wtedy ciasto stężeje także w samym środku.
Template developed by Confluent Forms LLC