Przejdź do głównej zawartości

Jogurt pitny 0% tłuszczu OSM w Sanoku czyli czego jogurt NIE powinien mieć w składzie...

 
Do tej pory miałam przyjemność prezentować Wam mniej lub bardziej udane w mojej ocenie produkty. Tym razem jednak w moje ręce wpadł jogurt, który tak negatywnie mnie zaskoczył, że aż musiałam poczekać miesiąc z jego recenzją, aby zdobyć się na ocenę obiektywną.
Jogurt kupiłam w grudniu przy okazji pobytu w Trójmieście. Ilekroć tam jeżdżę z ciekawością przeglądam zawartość półek sklepowych, bo asortyment jest znacząco różny od warszawskiego - widać to szczególnie po produktach mlecznych i świeżych wypiekach, widocznie nawet w dzisiejszych czasach w przypadku mleczarni i piekarni odległość jest barierą w rozwoju i podboju kolejnych rynków :)
Ponieważ zwykle mam mało czasu, zgarniam z półek to co wydaje się ciekawe i nowe i czasem w moim koszyku ląduję całkiem niespodziewane kwiatki.

Do rzeczy.
Mamy tu dwa duże opakowania jogurtu pitnego bez tłuszczu i bez dodatku cukru. Jeden o smaku truskawkowym, drugi o smaku brzoskwini i marakui.



Opakowanie 8/10pkt
Duży plastikowy kubeczek, wieczko aluminiowe. Skład wypisany czytelnie.
Wieczko rozrywa się na kawałki przy otwieraniu - odejmuję za to dwa punkty.
Ubawiła mnie adnotacja "Propozycja podania" na opakowaniu - biorąc pod uwagę, że w całym opakowaniu jogurtu brzoskwiniowo-marakujowego jest 1,2g (słownie: jeden-i-dwie-dziesiąte-gramamarakui, a więc około ćwierć łyżeczki, faktycznie należy uprzedzić klienta, że nie powinien się spodziewać, że z opakowania wyskoczy mu do kubka soczysta marakuja. Taka informacja jest wymagana prawem, a nadto zgodna z prawdą, więc poza walorami humorystycznymi nie ma wpływu na wskazania punktowe w tej kategorii.

Skład na tle produktów podobnych 4/10pkt
Nie będzie wielkim odkryciem jeśli powiem, że jogurty dostępne w sklepach od dawna nie są już elementem zdrowej diety raczej bogatym źródłem cukru, barwników, syropu glukozowo-fruktozowego i sztucznych aromatów. Nawet na tle innych jogurtów lista składowa tych dwóch niemiło zaskakuje swoją długością, kontrowersje mogą budzić:
  • Mikroskopijna zawartość owoców (3%!).
  • Użyto barwnika spożywczego pochodzenia naturalnego, ale mocno kontrowersyjnego. Producent posługuje się określeniem 'karminy' co mogłoby sugerować liczbę mnogą i kilka użytych barwników. Nazwa tego barwnika to 'karmina', najczęściej występujący pod nazwą koszenila a w europejskiej klasyfikacji figurujący jako E120. Czego się czepiam, skoro sama napisałam, że to barwnik naturalny? Ano tego, że jest pozyskiwany ze sproszkowanych truchełek wysuszonych owadów - czerwców kaktusowych. Mało to apetyczne, prawda? Z tego powodu produkt powinien być oznakowany jako nieodpowiedni dla wegan i wegetarian (chociaż nie ma takiego prawnego wymogu w Polsce) a i niejeden mięsożerca miałby zapewne coś przeciwko jedzeniu owadziego proszku. Zanieczyszczenia zawarte w ekstrakcie koszenili mogą powodować wstrząs anafilaktyczny, a także katar sienny oraz pokrzywkę. Powinny jej unikać osoby uczulone na salicylany, jak również astmatycy.
  • Aspartam - niejeden się już na tym temacie doktoryzował i habilitował. Dość powiedzieć, że ma dowiedzione działanie rakotwórcze. Jestem w stanie go zaakceptować w produktach niespożywanych codziennie jeśli współwystępuje z inną substancją słodzącą.
  • Producent raczy nas długą listą aż czterech probiotyków zawartych w jogurcie - można by sądzić, że to niemal probiotyczny suplement diety! Zobaczmy, czy są cokolwiek warte: 
    • Lactobacillus delbrueckii ssp. bulgaricus - bakteria stosowana do produkcji jogurtu; te mikroorganizmy nie należą do probiotyków, bowiem giną w środowisku żołądka i pod działaniem żółci, a zatem nie docierają do jelita grubego w stanie żywym. Ich ujęcie w składzie można uznać za wprowadzanie konsumenta w błąd, gdyż w gotowym produkcie nie występuje i nie ma żadnego dobroczynnego wpływu na organizm.
    • Streptococcus thermophilus - j.w.
    • Lactobacillus acidophilusbakteria ta jest uważana za probiotyczną i wywierającą korzystny wpływ na organizm człowieka. Dzięki jej działalności w przewodzie pokarmowym (razem z innymi bakteriami tworzy tzw. florę jelitową) wytwarzane jest środowisko, które zapobiega rozwojowi niektórych szkodliwych mikroorganizmów, ponadto uczestniczy w produkcji niacyny, kwasu foliowego i witaminy B6. Działanie tej bakterii jest dowiedzione, jednak producent nie precyzuje o jaki szczep chodzi, co jest niezgodne z obowiązującymi przepisami a nadto sugeruje, że producent sam nie wie czego dodał do produktu.
    • Bifidobacterium lactis - bakteria, może być przydatna dla wspierania i utrzymania równowagi prawidłowej flory jelitowej, zmniejsza częstość występowania biegunek i zakażeń jelit. Wspiera wchłanianie składników odżywczych, wspomaga funkcje układu odpornościowego, pomaga utrzymać prawidłowy poziomu cholesterolu, oczyszcza organizm i jelita, wspomaga funkcje wątroby (Informacje z serwisu o probiotykach Duolac). Podobnie jak wyżej producent nie precyzuje szczepu.
Na tle innych jogurtów ten jogurt plasuje się poniżej średniej, ale są gorsze (sic!).

Skład produktu oceniany abstrakcyjnie 4/10pkt
Jest kiepsko, swoje zastrzeżenia wyłuszczyłam powyżej.

Wygląd 6/10pkt
Różowiutki jak buciki dla Barbie. Czyli aż nazbyt, aby uznać to za apetyczne.  Kawałków owoców brak, pływają w nim za to gdzieniegdzie takie maleńki punkciki lekko ciemniejsze (odpowiednio czerwonawe lub pomarańczowawe).

Smak 15/30pkt
Bardzo truskawkowy w przypadku truskawkowego, bardzo nieokreślony w przypadku brzoskwiniowego. To takie typowe smaki produktów dla starszych dzieci - jak guma owocowa. Wyczuwalny gorzkawy posmak aspartamu w tylnej części języka, bardzo mi to przeszkadza. Smakuje umiarkowanie sztucznie, mocno słodki.

Konsystencja 2/10pkt
Zupy. Idealnie gładka, przy czym idealnie ma tu znaczenie pejoratywne. Pitny czy nie, jogurt powinien mieć inną strukturę.

Możliwości wykorzystania 2/10pkt
Tylko jako jogurt. Ze względu na obecność aspartamu niestabilnego w wysokich temperaturach nie można użyć tego jogurtu do żadnych wypieków. Nie nada się do sałatki owocowej, bo jest tak rzadki, że spłynie po owocach, zamiast zostawić na nich jogurtowe kleksy. 

Czy kupię ponownie 0/10pkt
Nie.

Inne wrażenia punktowane 0/5pkt
Chyba nie zaskoczę nikogo tym, że nie dostrzegłam w tym jogurcie nic, za co mogłabym przyznać ekstra punkty.

Jogurty OSM Sanok zdołały uzbierać 41 punktów. Coś czuję, że długo żaden produkt nie pobije tego wyniku...




Komentarze

  1. "jest pozyskiwany ze sproszkowanych truchełek wysuszonych owadów [...] Z tego powodu produkt powinien być oznakowany jako nieodpowiedni dla wegan i wegetarian"
    - Kobieto , wegetarianko lub weganko! Załóż rodzinę jeśli potrafisz i przestań wypisywać pierdoły. Jogurty z Sanoka i to nie żadne idiotyczne 0% są rewelacyjne i zawsze jak jestem w Bieszczadach to przyswajam je z wielka chęcią. Oczywiście subiektywnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ ja oceniam wyłącznie jogurty 0% i o innych produktach tej firmy nie wspomniałam ani jednym słowem, nie wiem więc skąd Twoje oburzenie? Gdybyś przeczytał/przeczytała więcej niż to jedno zdanie, wiedziałbyś, że mam rodzinę i nie jestem ani weganką, ani wegetarianką. Zachęcam do czytania ze zrozumieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście, za to najlepszy jest Danone albo Zott bądź też inne masowe wytwórstwo które jak się je to czuć dziwny posmak proszku. Jak nazwa wskazuje jest to jogurt pitny więc służy do picia a nie do robienia sałatek, do tego są inne produkty. Mam wrażenie stronniczości autorki. Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania. Próbowałem już wielu jogurtów i szczerze ten nie jest najgorszy i na pewno nie zasłużył na taką opinię. Ale to jest subiektywna odczucie autorki. Ja ze swojej strony szczerze polecam...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zgadzam się z opinią Autorki, która wydaje się bardzo subiektywna. Znam sanockie jogurty od kilkunastu lat. Sam fakt, że mleko do ich produkcji pozyskiwane jest od krów hodowanych w czystych ekologicznie Bieszczadach jest dużym atutem. Smak i konsystencja jogurtów jest bez zarzutu. Nie ma dodatku "krochmalu". Według mnie to doskonały dodatek do śniadania. I jeszcze jedno - nie spotkałam się na Podkarpaciu z jogurtami w takich opakowaniach jak na zdjęciach. Sprzedawane na Podkarpaciu mają niższe kubeczki, zdecydowanie szersze o poj. 250 g. Być może jakaś sieć handlowa wymusiła na małej regionalnej mleczarni wyprodukowanie jogurtu o niższej jakości. To są właśnie te marketowe okazje. Smacznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę wybaczyć, ale ten komentarz jest bez sensu - przecież moja ocena dotyczy właśnie TYCH, konkretnych jogurtów, a nie sprzedawanych w innych kubeczkach, o innym składzie, na Podkarpaciu. Słodzony aspartamem, zagęszczany i barwiony jogurt z mikroskopijną ilością owoców po prostu się nie broni i tyle. Niezależnie od tego, ta sama firma może przecież robić dobre jogurty i nigdzie temu nie przeczę.

      Usuń
  5. I jeszcze jedno - polecam do poczytania artykuł http://www.strefabiznesu.nowiny24.pl/artykul/najlepsze-w-polsce-jogurty-owocowe-z-sanoka :) Komentarz zbędny.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Uniwersalny przelicznik kuchennych miar i wag czyli ile waży filiżanka mąki, ile to jest 1 oz oleju i jak przeliczyć F na C?

Wiem, że wiele spośród Was równie często jak ja sięga do anglojęzycznych przepisów. Niby każdy wie ile to uncja, ale gdy czytam przepis zawsze szukam w internecie kalkulatora miar i wag aby sprawdzić czy dobrze liczę. Podobnie z temperaturami pieczenia – tu akurat czuję się bardziej usprawiedliwiona, bo przeliczanie stopni Celsjusza na stopnie Fahrenheita jest nieco bardziej skomplikowane niż proste przemnożenie/podzielenie, ale i tak jest to wiedza na poziomie szkoły podstawowej ;)
Aby ułatwić sobie i Wam raz na zawsze dopasowywanie przepisów anglosaskich do naszego systemu wag i miar objętości przygotowałam listę z odpowiednikami – korzystajcie :)

Objętość - z filiżanki na mililitry
(wielkości podane w filiżankach (cup), łyżkach (TS – tablespoon) lub łyżeczkach (ts – teaspoon) 
1 filiżanka = 16 łyżek = 48 łyżeczek = 240 ml
3/4 filiżanki = 12 łyżek = 36 łyżeczek = 180 ml
2/3 filiżanki = 11 łyżek = 32 łyżeczki = 160 ml
1/2 filiżanki = 8 łyżek = 24 łyżeczki = 120 ml
1/3 filiżanki = 5 ły…

Awokado - szybkie przepisy, triki na przyspieszenie dojrzewania, odmiany, zalety

Zdjęcie pochodzi ze strony bloga http://vladimiria.blogspot.com
Ponieważ zima w pełni i wybór smacznych, pełnowartościowych warzyw i owoców w sklepach staje się coraz skromniejszy (a będzie gorzej! :( ) postanowiłam przybliżyć Wam te produkty, po które warto sięgać w szczególności właśnie teraz, kiedy łatwo doprowadzić organizm do stanu niedoborów ważnych składników odżywczych. Na pierwszy ogień idzie awokado.
Dojrzewanie W sklepach najczęściej możemy znaleźć twarde awokado - niektórzy zrażają się do tego cennego owocu po spróbowaniu zielonej bryłki, której można użyć w celach samoobrony, ale nic dobrego nie da się powiedzieć o jej walorach smakowych :)  Awokado nie osiąga dojrzałości na gałęziach, a dopiero po zerwaniu i to tylko w odpowiednich warunkach: Temperatura - awokado nie dojrzewa w lodówce; jeśli kupisz dojrzałe awokado i chcesz przedłużyć jego trwałość, owiń je szczelnie folią spożywczą tak, aby odciąć dopływ tlenu i przechowuj w lodówce nie dłużej niż 5 dni.Awokado dojrzewa po…

Owsiane ciasto bananowo-daktylowe z kremem czekoladowym 85% kakao

Tym razem przepis wypatrzony na blogu Arbuzowedaiquiri - wiedziałam od pierwszego przeczytania, że muszę go zrobić - i oto jest. Ciasto owsiano-daktylowo-bananowe warte grzechu i warte polecenia z przynajmniej trzech powodów: po pierwsze jest pyszne. Po drugie nie zawiera dodatku cukru. Po trzecie nie zawiera mąk. A przy tym jest proste do zrobienia. Więc powodów jest nawet więcej niż trzy :) Ciasto ma bardzo głęboki smak, intensywny ale jednocześnie stonowany - połączenie smaków jest harmonijne i daje całościowe doznanie, nie jest to kawalkada smaków, która atakuje kubeczki smakowe tylko powolna, ciepła, spokojna pyszność. Ciasto kojarzy mi się zimowo i jest doskonałym dodatkiem do wieczornej herbaty gdy zima za oknem - która jak na złość w nosie ma to, że ja mam jej dość i bardzo bym chciała doszukać się w ogrodzie hiacyntów nieśmiało wychylających zielone pędy ze zmarzniętej ziemi. Jeśli nie próbowaliście dotąd ciasta pieczonego na bananowej bazie (polecałam Wam już to rozwiązanie…