Przejdź do głównej zawartości

Czekoladowo-malinowy zbożowy batonik Kellog's


Czas na kolejną recenzję!
Dzisiaj zbliżenie na zbożowy batonik czekoladowo-malinowy Kellog's. Bardzo lubię tego typu batoniki i żałuję, że jest ich na naszym rynku tak mało - z podróży zawsze przywożę sobie zapas nowych smaków i co ciekawe, najczęściej nie są to produkty lokalnych marek, tylko międzynarodowych koncernów - tak jak tu na przykład Kellog's. Owszem, są u nas batoniki muesli, ale są one ciężki i duże, ostatnio przyglądałam się w sklepie batonik Bakalland i poza tym, że skład mnie nie zachwycił, pomyślałam sobie, że gdybym miała zjeść batonika, który ma 220-250kcal, to wolałabym Marsa ;)
Z batoników zbożowych dostępnych na naszym rynku lubię batoniki Corny Linea, chociaż są troszkę zbyt miękkie, oraz Nestle Fitness - przy czym ze stajni Fitness pod względem składu lepiej wypadają batoniki nawiązujące do płatków śniadaniowych dla dzieci tej firmy - Nesquik, Cinniminis i Chocapic; jest to o tyle zaskakujące, że płatki śniadaniowe i gotowe mieszanki muesli cieszą się ostatnio wyjątkowo złą prasą i mocno się im wytyka fatalny skład i gigantyczną ilość cukru. Przykładu nie trzeba daleko szukać - ot choćby ostatnia reklama płatków śniadaniowych z Anną Przybylską, która zachwala, że płatki śniadaniowe (z litości pominę nazwę) mają tylko 9g cukru na porcję. Czego nie dodaje (ale jest to napisane małym druczkiem), to że ta porcja liczy sobie 30g. a więc niemal 1/3 porcji to czysty cukier. A 30g płatków to tyle co kot napłakał  i nie sądzę, by jakiekolwiek dziecko zjadało z mlekiem na śniadanie mniej niż 50g płatków, o ile nie więcej.  
Odbiegam od tematu, wracam do sedna (ale do batoników śniadaniowych Nestle jeszcze nie raz wrócę!).

Oto nasz dzisiejszy bohater:
Opakowanie 8/10pkt
Prosta estetyka, lubię kontrastowe zestawienie bieli i czerwieni - znacznie bardziej pasują mi takie mocne kolory, niż tradycyjne dla lekkich batoników mdłe błękitne kolorki.
Zarówno na kartoniku z 5 batonikami, jak i na każdym batoniku z osobna jest w sposób widoczny wypisany skład i wartości odżywcze. Podoba mi się, że wielkość opakowania względnie odpowiada wielkości batonika - nie cierpię coraz popularniejszego trendu do ładowania tycich produktów do opakowań w 1/3 pustych. Odejmuję 2 punkty tylko za to,że opakowanie jest jednak nieco za luźne na batoniku i może trochę wprowadzać w błąd.

Skład  5/10pkt

Nie najkrótszy niestety: Płatki zbożowe (33%) (ryż, mąka ryżowa pełnoziarnista, mąka pełnoziarnista, mąka owsiana), Syrop glukozowy, czekolada (15%) (cukier, sos czekoladowy, masło kakaowe, emulgator {lecytyna sojowa E476}, aromat), kawałki malin (9.5%) (syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, mus malinowy z koncentratu, błonnik owsiany, olej roślinny, skrobia, substancja żelująca {pektyny}, ekstrakty warzywne i owocowe {marchewka, jagody, czarna porzeczka}, aromaty), cukier, fruktoza, dekstroza, olej roślinny, otręby pszenne, humektant (sorbitol, glicerol), sól, aromat, aromat słodowy, emulgator (lecytyna sojowa, węglan wapnia, miód, stabilizator E471, przeciwutleniacz E320, niacyna, żelazo, witamina B6, ryboflawina (B2), tiamina (B1), kwas foliowy, witamina B12, witamina D.
Na czerwono zaznaczyłam te składniki, które budzą moje zastrzeżenia:
  • Syrop glukozowy i glukozowo-fruktozowy opisywałam już wcześniej, powinniśmy go unikać, co jest niestety coraz trudniejsze, bo ładowany jest niemal do wszystkich słodkich produktów. To właśnie ten syrop jest w znacznej mierze obwiniany o falę otyłości Amerykanów.
  • Lecytyna sojowa E476 - syntetyczny emulgator i stabilizator polirycynooleinian poliglicerolu. W testach przeprowadzanych na zwierzętach, przy podawaniu dużych dawek tej substancji, obserwowano ponoć powiększenie wątroby i nerek, w związku z czym częste spożywanie produktów z tym dodatkiem nie jest wskazane, ale fakt, że nie została określona maksymalna bezpieczna dawka oznacza, że ryzyko nie zostało uznane za istotne.
  • Aromat - oczekuję, że producent zadeklaruje na opakowaniu, czy dodaje do produktów aromatów sztucznych czy naturalnych
  • Kawałki malin - brzmi świetnie. Szkoda, że głównym składnikiem tych 'malin' jest syrop glukozowo-fruktozowy a same owoce są z koncentratu.
  • Sorbitol - syntetyczna substancja słodząca. Nie atakuje szkliwa zębów. Sorbitol wolno stosować prawie we wszystkich produktach spożywczych w dowolnych ilościach, ale przy przekroczeniu dawki 20 g/dzień mogą wystąpić biegunki. W doświadczeniach na zwierzętach, przy podawaniu zbyt dużej dawki, obserwowano tworzenie się kamieni moczowych i guzów nerek.
Informacje o składnikach pochodzą ze strony Federacji Konsumentów.

Wygląd 9/10pkt
Bardzo apetyczny. Bardzo podoba mi się, że batonik wygląda niemal identycznie jak na zdjęciu na kartoniku, nawet wielkość się zgadza. Są widoczne kawałki czekolady zarówno w samym batoniku, jak i od spodu. Są też widoczne czerwonawe kawałki 'malin'.


Smak i zapach 15/25kt
Bardzo ładnie pachnie malinami, zapach długo się utrzymuje, uderza w nozdrza po otwarciu opakowania, chociaż nie robi wrażenia sztucznego. Od spodu i w samym batoniku jest gorzka czekolada - odnoszę wrażenie, że nie jest najlepszej jakości - co znajduje potwierdzenie w składzie, bo owa czekolada składa się w głównej mierze z cukru. W smaku są w miły sposób wyczuwalne maliny. Batonik jest słodki, ale nierównomiernie - słodka jest cukrowa polewa na nim i fragmenty malin, ale pod koniec przeżuwania każdego kęsa słodycz staje się coraz mniej wyczuwalna. Smak też w pierwszej fazie zdecydowanie najbardziej intensywny i wtedy też najbardziej mi smakuje. Ogólnie - smaczny i mocno malinowy w naturalny sposób, nie ma malinowych produktów na naszym rynku, które nie smakują jak malinowa woda toaletowa.

Konsystencja 7/10pkt
Batonik jest przyjemnie chrupki. Wyczuwa się duże puste przestrzenie pomiędzy ryżowymi chrupkami, batonik jest w rzeczywistości mniejszy niż wygląda - ażurowy.


Możliwości wykorzystania 4/10pkt
Hmm - batonik to tylko batonik. Przynajmniej ten. Można się uprzeć, żeby użyć go jako kruszonki do deseru lodowego czy wymieszać z jogurtem, ale to naciągane starania. Ale jako śniadaniowa przekąska sprawdza się dobrze.

Stosunek jakości do ceny 8/10pkt
Zapłaciłam 1,90EUR za 5 sztuk czyli około 1,60zł za stukę. Ani mało, ani dużo, cena, do któej przyzwyczaił mnie rynek.

Czy kupię ponownie 8/10pkt
Hmm... Batonik mi smakuje. Martwi mnie, że ma w sobie syrop glukozowo-fruktozowy, ale to samo mogę zarzucić wszystkim (prawie) batonikom  tego segmentu, więc nie będę się zarzekać, że więcej żadnego nie zjem, bo wiem, że zjem. Wolę syrop glukozowy niż aspartam. Jestem łasa na słodycze o kaloryczności w przedziale 80-110kcal bo to akurat tyle, ile zwykle przeznaczam na deser. A więc kupię. Ale jak będę miała zasoby czasowe to wykonam sama własny batonik. I podzielę się z Wami przepisem :)

Inne wrażenia punktowane 2/5pkt
Urzekł mnie malinowy aromat i smak. Daję za to 2 punkty.

W sumie batonik Kellog's zdobył 63 punkty. 






Komentarze

  1. jadłam, ale nie przypadł mi szczególnie do gustu. jeszcze pytanie off topic, produkty walden farm i maslo PB2 zamawialas przez neta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przez internet, i przywoziłam. Za to mam fajną wiadomość - właśnie odkryłam, że produkty Walden Farms można kupić już w Polsce :) O tu: www.waldenfarms.com.pl

      Usuń
    2. Wlasnie jestem na ich stronce, ale za przesylke licza sobie troszke ponad 20zl, a bylam ostatnio w Berlinie i nigdzie nie znalazlam ich produktow :( Ale chyba zdecyduje sie zamowic chociaz 2 :)

      Usuń
    3. Ale mówisz o tym polskim sklepie? Tam wysyłka jest od 15zł, nie od 20zł

      Usuń
  2. Rzeczywiscie, przeoczylam. 3 produkty zamowione :) Kusi mnie jeszcze ten makaron :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Uniwersalny przelicznik kuchennych miar i wag czyli ile waży filiżanka mąki, ile to jest 1 oz oleju i jak przeliczyć F na C?

Wiem, że wiele spośród Was równie często jak ja sięga do anglojęzycznych przepisów. Niby każdy wie ile to uncja, ale gdy czytam przepis zawsze szukam w internecie kalkulatora miar i wag aby sprawdzić czy dobrze liczę. Podobnie z temperaturami pieczenia – tu akurat czuję się bardziej usprawiedliwiona, bo przeliczanie stopni Celsjusza na stopnie Fahrenheita jest nieco bardziej skomplikowane niż proste przemnożenie/podzielenie, ale i tak jest to wiedza na poziomie szkoły podstawowej ;)
Aby ułatwić sobie i Wam raz na zawsze dopasowywanie przepisów anglosaskich do naszego systemu wag i miar objętości przygotowałam listę z odpowiednikami – korzystajcie :)

Objętość - z filiżanki na mililitry
(wielkości podane w filiżankach (cup), łyżkach (TS – tablespoon) lub łyżeczkach (ts – teaspoon) 
1 filiżanka = 16 łyżek = 48 łyżeczek = 240 ml
3/4 filiżanki = 12 łyżek = 36 łyżeczek = 180 ml
2/3 filiżanki = 11 łyżek = 32 łyżeczki = 160 ml
1/2 filiżanki = 8 łyżek = 24 łyżeczki = 120 ml
1/3 filiżanki = 5 ły…

Awokado - szybkie przepisy, triki na przyspieszenie dojrzewania, odmiany, zalety

Zdjęcie pochodzi ze strony bloga http://vladimiria.blogspot.com
Ponieważ zima w pełni i wybór smacznych, pełnowartościowych warzyw i owoców w sklepach staje się coraz skromniejszy (a będzie gorzej! :( ) postanowiłam przybliżyć Wam te produkty, po które warto sięgać w szczególności właśnie teraz, kiedy łatwo doprowadzić organizm do stanu niedoborów ważnych składników odżywczych. Na pierwszy ogień idzie awokado.
Dojrzewanie W sklepach najczęściej możemy znaleźć twarde awokado - niektórzy zrażają się do tego cennego owocu po spróbowaniu zielonej bryłki, której można użyć w celach samoobrony, ale nic dobrego nie da się powiedzieć o jej walorach smakowych :)  Awokado nie osiąga dojrzałości na gałęziach, a dopiero po zerwaniu i to tylko w odpowiednich warunkach: Temperatura - awokado nie dojrzewa w lodówce; jeśli kupisz dojrzałe awokado i chcesz przedłużyć jego trwałość, owiń je szczelnie folią spożywczą tak, aby odciąć dopływ tlenu i przechowuj w lodówce nie dłużej niż 5 dni.Awokado dojrzewa po…

Owsiane ciasto bananowo-daktylowe z kremem czekoladowym 85% kakao

Tym razem przepis wypatrzony na blogu Arbuzowedaiquiri - wiedziałam od pierwszego przeczytania, że muszę go zrobić - i oto jest. Ciasto owsiano-daktylowo-bananowe warte grzechu i warte polecenia z przynajmniej trzech powodów: po pierwsze jest pyszne. Po drugie nie zawiera dodatku cukru. Po trzecie nie zawiera mąk. A przy tym jest proste do zrobienia. Więc powodów jest nawet więcej niż trzy :) Ciasto ma bardzo głęboki smak, intensywny ale jednocześnie stonowany - połączenie smaków jest harmonijne i daje całościowe doznanie, nie jest to kawalkada smaków, która atakuje kubeczki smakowe tylko powolna, ciepła, spokojna pyszność. Ciasto kojarzy mi się zimowo i jest doskonałym dodatkiem do wieczornej herbaty gdy zima za oknem - która jak na złość w nosie ma to, że ja mam jej dość i bardzo bym chciała doszukać się w ogrodzie hiacyntów nieśmiało wychylających zielone pędy ze zmarzniętej ziemi. Jeśli nie próbowaliście dotąd ciasta pieczonego na bananowej bazie (polecałam Wam już to rozwiązanie…