Przejdź do głównej zawartości

Posty

Pizza kalafiorowa bez mozzarelli. Po wielu testach mam wreszcie godny substytut pizzy

Pizza należy do jednych z moich ulubionych dań. Budzi miłe wspomnienia - począwszy od czasu, gdy PizzaHut weszła do Polski i wejście do niej było przez wiele rodzin traktowane jako święto, jak wizyta w najlepszej restauracji - w Pizzy Hut w Trójmieście przez pierwszych kilka lat trzeba było czekać w kolejce na stolik przez 40 minut i wierzcie mi - czekało się bez marudzenia. Rzecz nie do pomyślenia dla osób urodzonych w latach 90tych i później :) Przez wspomnienie wagarów w liceum spędzanych ze znajomymi z klasy na zajadaniu pizzy wprost z pudełka. Aż po czasy narzeczeństwa, gdy oboje z mężem nie przywiązywaliśmy specjalnej wagi do jakości tego co jemy a do naszych ulubionych dań była pizza z czosnkowo-majonezowym sosem, z plasterkami bekonu, cebulą i pieczarkami, serwowana w osiedlowej pizzerii.  Wiele się zmieniło, ale pizzę wciąż uważam za jedno z najlepszych osiągnięć kulinarnych Europejczyków. Od kilku lat szukałam optymalnego pomysłu na odchudzenie i uzdrowienie pizzy ...

Detoks - dzień III (ostatni) & podsumowanie

      Zdjęcie z zasobów iStockphoto Piątek, 8. lutego 2013 r., 6:45 Waga bez zmian, nadmiar wody poszedł precz. Na śniadanie zjadłam pomidora, popiłam herbatą z dzikiej róży (sypana) i szklanicę soku, zrobionego z tego, co mi zostało do dyspozycji, czyli: kilka marchewek jabłko gruszka cały pęk selera naciowego cały melon ogórek W oryginalnym przepisie proponowali melona zmiksować na mus, miał stanowić gęstą część smoothie; zrezygnowałam z tego, bo melon był bardzo niesłodki i smakiem bardziej przypominał ogórka niż soczysty letni owoc, więc pomyślałam, że bardziej mi się przyda w wersji samego soku. Powstał sok średnio ładny (jak nieklarowany sok z jabłka po kilku godzinach stania, beżowy) w trudnym do określenia smaku - najbardziej wyczuwalny jest seler naciowy, na drugim planie marchewka. Pozostałe owoce zlały się w jeden smak, leciutko słodkawy, raczej wodnisty, nieco orzeźwiający. Całość nie jest ani smaczna, ani niesmaczna. Pozostała mi jeszcze...

Detoks dzień II - relacji ciąg dalszy... i kolejne modyfikacje

  Czwartek, 7. lutego, 6:50 Byłam bardzo ciekawa wskazań wagi - o ile waga jako taka nie zmieniła się specjalnie od wczoraj, o tyle zarejestrowała kolosalny wzrost zawartości wody w moim organizmie, w porównaniu do zwykłych wskazań przybyło około 2kg płynów. Nie zdziwiło mnie to, bo już kładąc się wczoraj spać czułam się nieprzyjemnie przepełniona płynami a po obudzeniu miałam spuchnięte palce (obrączka to bezbłędny wskaźnik :) ) Rano wybitnie nie miałam ochoty na sok - zjadłam pomidory z rzodkiewką, bez żadnych dodatków, popiłam miętą. Czwartek, 7. lutego, 10:35 Przygotowałam sobie Rumianą Pannę Marchewkę. Ten sok był pomyślany jako sok bazowy na dziś, ale z proporcji z przepisu wyszła mi jedna szklanica 400ml. Wypiłam ją duszkiem na drugie śniadanie. Od razu poczułam po niej przypływ energii, sok musi być bogaty w łatwo dostępne (i szybko spalalne) źródła kalorii. Sok jest smaczny, dominuje w nim smakowo marchewka, buraczek też jest wyczuwalny. Zdecydowanie mniej...

Detoks dzień I - sprawozdanie z linii frontu & przepisy

Wtorek, 5. lutego 2013 r. - wieczór Właśnie skończyłam przygotowywać soki i popakowałam je sobie w słoiczki i pudełka. Przyznam, że spróbowałam soku bazowego (Odważ się na warzywa) i jestem przerażona :) Wypicie całego będzie wymagało ode mnie sporej odwagi! Na ostatni posiłek przed detoksem wybrałam gorącą białą czekoladę Options (42kcal/kubek). Była pyszna :) Środa, 6. lutego 2013 r. godzina 6:45 - Chyba sobie żartujesz?! - Nie, dlaczego? - Mam to wypić? Nie ma mowy! - Wypij, to zdrowe. Poza tym, umawialiśmy się! - Nic z tego! Czy ty widzisz jak to wygląda?? To jakaś bura breja, obiecywałeś mi soczyście zielony napój a nie takie... coś. Co to w ogóle jest? (...) To nie dialog, który stoczyłam z córcią lub mężem, to dyskusja, jaka miała miejsce między moim brzuchem a rozumem. Rozum zachęcał, brzuch, w komitywie z nosem i oczami, bronił się rękami i nogami. Już wiem, czemu "Odważ się na warzywa" jest napojem bazowym, którego można pić do woli. Co tu du...

Jutro zaczynam warzywny detoks :) Przyłącz się!

 Witajcie. Zaniedbałam ostatnio nieco swój organizm, zdarzało mi się odstępować od rygorów diety i jeść gorzej niż bym sobie tego życzyła. Głównym odpowiedzialnym za to przewinienie jest moja praca, której jest ostatnio więcej niż przewidują normy kodeksu pracy i złośliwa doba, która za żadne skarby nie chce się dać rozciągnąć choćby o godzinkę. Po kilku tygodniach życia w takim trybie moje ciało zaczęło mi dawać sygnały, że nie podoba mu się jak je traktuję - zrozumiałam, że czas na detoks. Nigdy dotąd nie próbowałam tego typu eksperymentów i trochę się obawiam jak będę się czuła. Ze względu na brak doświadczenia poszukałam przepisów na soki w sprawdzonym źródle i to z bloga Healthfulprsuit pochodzą pomysły na skład soków, które nieco tylko dostosowałam do naszych warunków klimatycznych i dostępności warzyw i owoców w sklepach o tej porze roku. Zamierzam każdego dnia (detoks zaplanowałam na 3 dni) zdawać Wam sprawozdanie z przebiegu 'diety', mojego samopoczucia i smak...

Marzenie się spełniło - masło orzechowe 85% mniej tłuszczu i 100% naturalne - recenzja PB2

Masło orzechowe nie funkcjonowało w moim jadłospisie w ogóle - nie kusiło mnie, nie znałam jego smaku, nie wydawało mi się godne zainteresowania - aż do drugiego roku studiów, kiedy na fali popularności programu Work&Travel wyjechałam do USA do wakacyjnej pracy ( wiecie może czy ten program jeszcze funkcjonuje w dobie wszechobtrąbionego kryzysu? ). Gorący tost z masłem orzechowym był moim codziennym śniadaniem i lunchem, konsumowanym prawdę mówiąc dość bezrefleksyjnie - po prostu tylko to i płatki z mlekiem było w pracowniczej stołówce. Przy okazji przyznam się Wam, że z wakacyjnej pracy wróciłam do Polski cięższa o jakieś 6kg... Od tego czasu zapach masła orzechowego nieodmiennie kojarzy mi się ze śniadaniem zjadanym w gronie rówieśników, przy radosnych rozmowach o niczym. Uwielbiam masło orzechowe - nie tylko ze względu na te skojarzenia, ale też za jego zupełnie niezwykły smak - nie da się go opisać, jeśli w ięc dotąd nie próbowaliście tego pysznego składnika śniadania każd...

Orzechowe smoothie light - gęste jak owsianka i brzydkie jak noc, za to naładowane zdrowiem & PB2 odsłona druga

Zgodnie z zapowiedzią dziś pora na PB2 w odsłonie nr 2. Tym razem chciałabym Wam pokazać, jak świetnie sprawdza się ten orzechowy proszek jako urozmaicenie śniadania - i to nie byle jakie urozmaicenie, ale pyszne, zdrowe, wysokobiałkowe urozmaicenie, które daje energię na dobrych kilka godzin! Zwykle na śniadania jadam kanapkę z chrupkiego pieczywa z mnóstwem świeżych warzywek i jogurt, ale ostatnio postanowiłam wprowadzić nieco zmian (chyba już czuję zbliżającą się wiosnę i stąd ten nastrój na zmiany - Wy też czujecie?) i urozmaicić śniadania - stąd wzięła się potrzeba wymyślania smoothie, bo to najłatwiejsze i najzdrowsze, co mogę rano wymyślić :) Ostrzegam - smoothie jest brzydkie. I na dodatek chyba nie kwalifikuje się na smoothie, bo wyszło tak gęste, że łyżka w nim stała na baczność - nie miałam lepszego pomysłu na nazwę, ale jeśli macie swoje sugestie, chętnie je przyjmę! Więcej wad nie miało :) Do wykonania smoothie użyłam:  Składniki na jedną porcję na p...