Pizza należy do jednych z moich ulubionych dań. Budzi miłe wspomnienia - począwszy od czasu, gdy PizzaHut weszła do Polski i wejście do niej było przez wiele rodzin traktowane jako święto, jak wizyta w najlepszej restauracji - w Pizzy Hut w Trójmieście przez pierwszych kilka lat trzeba było czekać w kolejce na stolik przez 40 minut i wierzcie mi - czekało się bez marudzenia. Rzecz nie do pomyślenia dla osób urodzonych w latach 90tych i później :) Przez wspomnienie wagarów w liceum spędzanych ze znajomymi z klasy na zajadaniu pizzy wprost z pudełka. Aż po czasy narzeczeństwa, gdy oboje z mężem nie przywiązywaliśmy specjalnej wagi do jakości tego co jemy a do naszych ulubionych dań była pizza z czosnkowo-majonezowym sosem, z plasterkami bekonu, cebulą i pieczarkami, serwowana w osiedlowej pizzerii. Wiele się zmieniło, ale pizzę wciąż uważam za jedno z najlepszych osiągnięć kulinarnych Europejczyków. Od kilku lat szukałam optymalnego pomysłu na odchudzenie i uzdrowienie pizzy ...