Przejdź do głównej zawartości

Posty

Testuję dla was Allevo; głód psychiczny a głód fizyczny czyli czy można najeść się koktajlem

Test Allevo Postanowiłam przyjrzeć się i przetestować dla Was na sobie produkty Allevo. Z tego co wiem są obecne na naszym rynku od ubiegłego roku, ale dopiero tej wiosny rozpoczęła się intensywna kampania reklamowa Allevo jako środka odchudzającego, której twarzą została Anna Guzik. Na początek parę słów o mnie i jaki mam plan: Będę stosować Allevo przez 2 dni, w różnych wersjach, jako menu całodzienne oraz jako substytut jednego posiłku, część saszetek rozrobię z wodą a część z mlekiem. Nie mam nadwagi, jestem osobą utrzymującą wagę po schudnięciu; schudłam 17kg i trzymam wagę na tym poziomie od 4 lat Zwykle dziennie zjadam 1200-1400kcal, nie zdarzają mi się cheat-day;  W czasie testowania produktu nie zmieniam nic w swoim trybie życia, śpię, pracuję i jestem aktywna fizycznie tak samo jak w inne dni Na test wybieram dni w środku tygodnia, nie weekend - wówczas łatwiej utrzymać (przynajmniej mi) dyscyplinę i nie podjadać Zaopatrzyłam się w opakowanie mix 6 sa...

Batoniki daktylowo-figowe i daktylowo-orzechowe czyli zgadnij z ilu składników może powstać coś pysznego i zdrowego

Dziś przedstawiam Wam  tradycyjne duńskie batoniki robione z masy owocowej lub owocowo-orzechowej. Do niedawna nie wiedziałam, że Skandynawowie mają tak dobre słodycze bo przyznam, że do fanów lukrecji (w przeciwieństwie do mojego szalonego męża) nie należę :) Na te batoniki wpadłam całkiem przypadkiem w Lidlu w trakcie tygodnia skandynawskiego - większość rzeczy nie wydała mi się godna zakupu, głównie ze względu na przeraźliwie długie listy składowe. Zaopatrzyłam się w duński miodek (kremowy, bardzo przyjemny na kanapki), wór lukrecji i dwa opakowania tych batoników, kierowało mną: - niska kaloryczność, - figi i daktyle w składzie (dałam się już Wam poznać jako figomaniak :)), - krótki skład.  W domu zjedliśmy je na deser, każde z naszej trójki mruczało z zadowolenia, nawet moja wybredna latorośl była usatysfakcjonowana. To mało powiedziane - batoniki były tak pyszne, że tego samego dnia wieczorem mąż kupił jeszcze 7 paczek a dwa dni później objechałam trzy Lid...

Sycący obiad (mniej niż 300kcal i ponad 30g białka) czyli makaron shirataki z kurczakiem w pikantnym sosie z mandarynkami

Wspominałam na blogu o makaronie shirataki i spotkał się z Waszym dużym zainteresowaniem. Ponieważ większość z nas ma na koncie wielkanocne grzeszki żywieniowe a do tego wiosna niesie ze sobą falę postanowień o odchudzaniu, pomyślałam, że zainteresuje Was kolejny przepis z wykorzystaniem shiarataki - szczególnie dlatego, że można go już z łatwością kupić w Polsce.  Przy poprzedniej okazji wspominałam, że makarony shirataki są wszystkie do siebie podobne niezależnie od tego od jakiego producenta pochodzą. Muszę jednak zweryfikować tą opinię - do tej pory miałam do czynienia z makaronami zero kalorii z Azji i z USA, najczęściej jadłam makarony Miracle Noodles - one miały dość mocny rybny zapach, który znikał po przepłukaniu pod bieżącą wodą i wymieszaniu z potrawą (makaron konjak przejmuje aromat tego, z czym się go wymiesza), ale pierwsze wrażenie po otwarciu opakowania mogło być niemile zaskakujące i wiem, że dla wielu osób ten zapach jest tak dużym problemem, że nawet wiedzą...

Pita lniano-otrębowa 60kcal i przepyszny królik ze slowcoockera - zdrowy&sycący obiad < 300kcal

Tego postu w zasadzie miało nie być.  Nie spodziewałam się, że wyjdzie mi taki pyszny lunch więc po pierwsze nie przyłożyłam się do strony estetycznej posiłku (mea culpa) a na dodatek nie miałam ze sobą w pracy nawet aparatu, więc zdjęcie zrobiłam komórką. I te właśnie braki, pomimo których publikuję tego posta muszą Was przekonać, że popełnicie wielki błąd, jeśli nie zrealizujecie tego przepisu.  Kiedy wzięłam pierwszego gryza tej pity, mruknęłam sama do siebie, czego zwykle nie robię: " O kurcze, to jest diablo pyszne... " No i było. Obłędnie pyszne. Mięciutkie mięso, soczyste, aromatyczne, delikatne w konsystencji jak drób ale o wyrazistym mięsnym smaku jak czerwone mięso przesycone aromatami warzyw, wszystko się pięknie skomponowało w jedno. A do tego mięciutka, lniano-pełnoziarnista pita, delikatna, jak chlebowy naleśniczek otaczająca farsz z królika i zieleniny (sałaty, roszponka, cykoria, kiełki słonecznika). Zauważcie jak prosty jest skład! Przygotowanie t...

Złociste ciastka owsiano-orzechowe z melasą i owocami leśnymi

Tęsknię bardzo za latem, najbardziej za jego owocami - jak na złość uwielbiam wszystkie te, których nie daje się sensownie przechowywać na zimę: maliny, czereśnie, arbuzy. Na szczęście niektóre z owoców sezonowych udało się nam ujarzmić i zachowujemy ich kwaśno-słodki smak na długie miesiące zamrażając kolorowe kuleczki. Kilka miesięcy temu odkryłam, że szczególnie udana zarówno pod względem ceny, jak i przede wszystkim jakości jest mieszanka owoców dostępna w Lidlu.  Owoce są w niej wymieszane w dość równych proporcjach (w innych firmach często bywa tak, że w opakowaniu dominują owoce aronii - najłatwiejsze w uprawie, najtańsze i najmniej smaczne z owoców sezonowych). Po rozmrożeniu w prawidłowy sposób owoce wciąż wyglądają dość ładnie (biorąc pod uwagę co przeszły :) ) i nadają się do deserów. Używam ich do szejków, ciast, jako dodatek do jogurtów - a dzisiaj także do ciasteczek, które upiekłam z okazji powrotu mojej córci z ferii do domu. Ciasteczka są umiarkowanie słod...

Owsiane ciasto bananowo-daktylowe z kremem czekoladowym 85% kakao

Tym razem przepis wypatrzony na blogu  Arbuzowedaiquiri  - wiedziałam od pierwszego przeczytania, że muszę go zrobić - i oto jest. Ciasto owsiano-daktylowo-bananowe warte grzechu i warte polecenia z przynajmniej trzech powodów: po pierwsze jest pyszne. Po drugie nie zawiera dodatku cukru. Po trzecie nie zawiera mąk. A przy tym jest proste do zrobienia. Więc powodów jest nawet więcej niż trzy :) Ciasto ma bardzo głęboki smak, intensywny ale jednocześnie stonowany - połączenie smaków jest harmonijne i daje całościowe doznanie, nie jest to kawalkada smaków, która atakuje kubeczki smakowe tylko powolna, ciepła, spokojna pyszność. Ciasto kojarzy mi się zimowo i jest doskonałym dodatkiem do wieczornej herbaty gdy zima za oknem - która jak na złość w nosie ma to, że ja mam jej dość i bardzo bym chciała doszukać się w ogrodzie hiacyntów nieśmiało wychylających zielone pędy ze zmarzniętej ziemi. Jeśli nie próbowaliście dotąd ciasta pieczonego na bananowej bazie (polecałam Wam ju...

Chleb orzechowo-nasienny - bez mąki, wegański. Nie - nie fasolowy.

Był czas, że regularnie wypiekałam chleby na zakwasie - co tydzień nowy bochenek, za każdym razem nieco inny, ale zawsze pełnoziarnisty, więc w gruncie rzeczy podobny do poprzednich. Początkowo sprawiało mi to dużo przyjemności, ale po paru miesiącach najzwyczajniej w świecie mi się znudziło: chyba nawet nie tyle samo czekanie na wyrośnięcie było nużące, ale brakowało mi pola do eksperymentu. Zarówno wypieki drożdżowe, jak i i zakwasowe rządzą się swoimi prawami i są reguły, których nie można złamać, bo chleb nie wyjdzie ( specjaliści chlebowi, przed którymi chylę czoła w podziwie za pracowitość, pewnie się ze mną nie zgodzą. Ale na moim etapie zaawansowania chlebowego tak właśnie jest/było ). A ja lubię eksperymentować w kuchni i już chleba nie wypiekam. Częściowo 'winę' za to ponosi piekarnia Lubaszka - chleby "Kardynał" i "Tyrolski", które można kupić w ich warszawskich piekarniach wprost nie mają sobie równych - kto nie próbował, niech żałuje i przy...